Kierunek patrzenia zależy od miejsca siedzenia. To powiedzenie idealnie pasuje do sytuacji, w której znaleźli się właściciel licencji Pizzerii Gaga Tratoria i franczyzobiorca. Niezadowolone ze współpracy strony konfliktu nie łączy już umowa franczyzowa a dzieli postępowanie sądowe. To sąd rozstrzygnie, czy racja leży po stronie franczyzodawcy czy Elżbiety Krupy, która w okresie od kwietnia do października 2011 roku działała pod logo Pizzerii Gaga Tratoria. W październiku umowa została rozwiązana – obie strony prawie równocześnie wysłały sobie wypowiedzenie umowy, w których decyzje argumentują nieprzestrzeganiem jej warunków.

Głównym powodem niezadowolenia franczyzobiorcy licencji była konieczność ciągłego dokładania do inwestycji w pizzerię, która okazała się workiem bez dna. Zaległości wobec dostawców i franczyzodawcy oraz brak pomocy tego ostatniego w prowadzeniu biznesu postawiły na ostrzu noża relacje partnerów.

– Inwestycja w pizzerię to według zapewnień dawcy 150 tys. zł. Tymczasem za musiałam zapłacić 45 tys. zł za samą instalację wentylacji, na co w ogóle nie byłam przygotowana – mówi Elżbieta Krupa.

Z kolei franczyzodawca sieci Pizzerii Gaga Tratoria twierdzi, że poinformował Elżbietę Krupę o braku wentylacji w lokalu w Warszawie przy ulicy Saskiej, który jej zarekomendował.

Podobnie sprawa miała się z kosztami dostosowania lokalu. Franczy-zobiorczyni zamiast wydawać 130 tys. zł na firmy polecone przez franczyzo-dawcę (dwie firmy remontowe oraz hydraulik), samodzielnie ogłosiła przetarg na niezbędne prace. Dzięki temu znalazła firmę, która podjęła się realizacji kompleksowo wszystkich usług za 100 tys. zł. – Nie obiecywałem pani Elżbiecie Krupie, że inwestycja w jej pizzerię nie przekroczy 150 tys. zł. Nie podawałem też cen poszczególnych usług, ponieważ każdy

franczyzobiorca może zgodnie z umową realizować projekt wykonawczy z pozyskanymi przez siebie ekipami remontowymi, z czego też właścicielka pizzerii skorzystała – informuje Artur Liepelt, założyciel Pizzerii Gaga Trattoria.

Franczyzobiorczyni podliczyła wszystkie koszty związane z inwestycją.

– Na chwilę obecną w lokal zainwestowałam 500 tys. zł i nie posiadam już oszczędności, które mogłabym przeznaczyć na dalsze finansowanie firmy. Moje miesięczne obroty kształtują się na poziomie 30 tys. zł – twierdzi Elżbieta Krupa.

Dla porównania, w katalogu franczyz na portalu Franchising. pl – pizzerie podają jako szacowaną kwotę inwestycji w biznes następujące liczby: Telepizza – minimum 120 tys. zl, Da Grasso – 200 tys. zł, Pizza Dominium – 200-400 tys. zł.

Czytaj dalej: https://www.zplywackiej.pl/pizza-niezgody-cz-2/

Komentarze
  • Pizza niezgody cz.2

    Wysokie koszty to nie jedyny problem franczyzobiorczyni związany z uruchomieniem pizzerii.…
Load More Related Articles
Załaduj więcej Redaktor
Załaduj więcej Biznes

Dodaj komentarz

Sprawdź też

Odzież na froncie – Jednak sklepy nauczyły się radzić sobie z niesprzyjającymi warunkami rynkowymi cz.1

Czarna seria zaczęła się w 2009 roku, kiedy do portfeli naszych rodaków zajrzał kryzys i z…