Jak to możliwe, że pesymiści mogą byś szczęśliwi? Ludzie, którzy nie rozumieją siły negatywnego myślenia, nie są w stanie pojąć, że pesymiści w ogóle mogą doświadczyć takiego stanu.

– Cóż, jak głosi dawne porzekadło, pesymiści są ZAWSZE szczęśliwi, ponieważ cokolwiek by się wydarzyło, zawsze albo dostają to, czego się spodziewali, albo są mile zaskoczeni. A teraz na poważnie: podobnie jak introwertyzm czy ekstrawertyzm, pesymizm i optymizm to typy osobowości wskazujące, czy myślisz raczej, że przyszłość będzie dobra, czy zła. Jeśli jest stosowane z umiarem, pesymistyczne spojrzenie na świat absolutnie współgra ze szczęściem. W rzeczy samej, jeśli twoje oczekiwania względem przyszłości są niskie, nie dość, że trudniej o niepowodzenie, to jednocześnie bardziej skupisz się na pielęgnowaniu tych relacji, doświadczeń czy przedmiotów, które aktualnie sprawiają ci radość. Pesymiści mogą być więc lepsi w „życiu chwilą”, co praktykują, zamiast oczekiwać, że przyszłość będzie usłana różami.

Jak zatem pesymiści rozumieją szczęście?

– Nie wiem, czy kiedykolwiek powstała dobra definicja szczęścia, ale dla mnie, w kontekście negatywnej do niego drogi, to przede wszystkim kwestia autentyczności – życia pełnią życia. Dla mnie oznacza to bycie w pełni obecnym zarówno w chwilach trudności, jak i powodzenia. Wolałabyś spojrzeć wstecz na swoje życie i powiedzieć, że naprawdę doświadczyłaś go tyle, ile się dało, włącznie z chwilami smutku bądź przerażenia? Czy też powiedzieć, że udało ci się utrzymać wszystko na jednym, monotonnym poziomie radości? Dla mnie ta pierwsza opcja jasno oznacza życie bardziej przepełnione znaczeniem niż ta druga. Ale oczywiście można się ze mną nie zgadzać.

Na czym polega podążanie negatywną droga do szczęścia? Ludzie instynktownie starają się unikać przykrych doświadczeń, a pan twierdzi, że one mogą przynosić nam korzyść.

– Pod pojęciem „negatywnej drogi do szczęścia” rozumiem wszystkie różnorodne podejścia w filozofii i psychologii, które łączy określony punkt widzenia: otóż nie powinniśmy się tak bardzo skupiać na eliminowaniu z naszego życia smutku, niepewności, lęku, niepokoju i tak dalej. Warto zamiast tego nauczyć się zadawać sobie pytanie, czego mogą one nas nauczyć. Nie sądzę, że powinniśmy zupełnie odrzucać „pozytywną drogę”. Uważam jednak, że pogoń wyłącznie za tym, co daje radość, i staranie się, by za wszelką cenę uciec przed tym, co przykre, nie stanowią dobrego przepisu na dobre, spełnione życie. Wręcz przeciwnie, często wywołują o wiele większy stres i poczucie niespełnienia.

Wnioskuję z tego, że pozytywne myślenie nie jest rozwiązaniem, a potrafi być wręcz przeszkodą na drodze do osiągnięcia dobrostanu.

– Słusznie. Większość przedstawianych w poradnikach psychologii technik opiera się na wskazaniu, żebyśmy starali się kontrolować zawartość własnego umysłu – koncentrowali się wyłącznie na wesołych myślach, a tępili negatywne. Istnieje jednak wiele badań naukowych, które wykazują, że to skrajnie nieskuteczne – im bardziej starasz się uniknąć negatywnych myśli, tym bardziej się na nich koncentrujesz! (Tak jak w dawnej grze towarzyskiej, która polega na tym, by przez pełne dwie minuty nie myśleć o białym niedźwiedziu. Oczywiście, gdy tylko spróbujesz, nie masz w głowie nic innego, tylko polarne misie). Udowodniono na przykład, że ludzie, którzy starają się nie reagować negatywnie na złe wiadomości albo nie przeżywać żałoby po stracie kogoś bliskiego, koniec końców czują się gorzej od tych, którzy są w stanie do pewnego stopnia przyjąć te trudne emocje.

Psychologia
Psychologia

Chce pan powiedzieć, że bez ślepej pogoni za szczęściem nasze życie może być znacznie łatwiejsze i spokojniejsze?

– Zdecydowanie. Jak na ironię – im bardziej staramy się osiągnąć określony, wyobrażony stan szczęścia, tym mniej spokoju w naszym umyśle. Nauczyciel duchowy Jiddu Krishnamurti powiedział kiedyś, że sekretem jego szczęścia jest to, że „nie zważa na to, co się przydarzy”. To zaskakujący, lecz potężny sposób myślenia. Nie oznacza on, że mamy zrezygnować z walki w słusznych celach albo że powinniśmy akceptować sytuacje niemożliwe do przyjęcia, takie jak przemoc czy niesprawiedliwość. Chodzi o to, że im bardziej akceptujemy fakt, iż życie jest pełne zarówno negatywnych, jak i pozytywnych uczuć i doświadczeń, tym jesteśmy szczęśliwsi.

Dlaczego napisał pan taką książkę? Zdenerwował pana ten współczesny pęd do wszystkiego „naj”, do wiary człowieka, że będzie zadowolony z życia tylko wtedy, gdy osiągnie sukces? I że jeśli mu się wiedzie gorzej, to znaczy, że jest przegrany?

– Jeśli mam być szczery, to wydaje mi się, że ta książka powstała na skutek moich własnych prób zrozumienia, jak osiągnąć szczęście i dlaczego takie niby pozytywne myślenie wydaje się nie działać. Myślę też, że koncepcje na temat szczęścia, które funkcjonują w naszej kulturze, są nieskuteczne i sprawiają, że trudniej jest je osiągnąć. Jedną z nich jest przekonanie, że niezbędnym jego warunkiem jest „sukces”, oznaczający osiągnięcie określonych celów. Jednak spełnienie jest prawie niemożliwe, jako że apetyt rośnie w miarę jedzenia, a poprzeczka wędruje coraz wyżej.

Jest pan pesymistą?

– Raczej nie myślę o sobie jak o pesymiście, ale muszę zaakceptować, że niektórzy ludzie postrzegają mnie właśnie w ten sposób. To nie jest tak, że oczekuję w życiu samych niepowodzeń. Zorientowałem się jednak, że warto jest zawczasu stawić czoło temu, co może się nie udać, zamiast próbować wypchnąć to z mojego umysłu. Choć należy też pamiętać, że jestem Brytyjczykiem, więc pesymizm mam we krwi.

Pogoń wyłącznie za tym, co daje radość, i staranie się, by za wszelką cenę uciec przed tym, co przykre, nie stanowią dobrego przepisu na dobre, spełnione życie. Wręcz przeciwnie, często wywołują o wiele większy stres i poczucie niespełnienia

IWONA ZABIELSKA-STADNIK

absolwentka filozofii humanistycznej i podyplomowej psychologii biznesu. Redaktorka naczelna .Newsweeka Psychologii”

OLIVER BURKEMAN

jest stałym współpracownikiem brytyjskiego dziennika .The Guardian”. Otrzymał nagrodę dla młodego dziennikarza roku Stowarzyszenia Prasy Zagranicznej (Foreign Press Association) oraz znalazł się na krótkiej liście kandydatów do Nagrody Orwella. Jest autorem popularnych cotygodniowych felietonów psychologicznych. Ten felieton zmieni twoje życie”. Pracował jako reporter w Londynie, Waszyngtonie i Nowym Jorku

Komentarze
Load More Related Articles
Załaduj więcej Redaktor
Załaduj więcej Zdrowie

Dodaj komentarz

Sprawdź też

Odzież na froncie – Jednak sklepy nauczyły się radzić sobie z niesprzyjającymi warunkami rynkowymi cz.1

Czarna seria zaczęła się w 2009 roku, kiedy do portfeli naszych rodaków zajrzał kryzys i z…